Tym razem pojechaliśmy pociągiem z rowerami do Goczałkowic. Razem z nami była też dwójka całkiem młodych kolarzy. Jechaliśmy w dziesiątkę, więc rowery zajmowały całkiem dużo miejsca.
Wysiedliśmy w Goczałkowicach Zdroju ….
za wyjątkiem jednego plecaczka z dokumentami, telefonem, pieniędzmi i jedzeniem na wycieczkę, który pojechał samotnie dalej, do Katowic.
Mimo pięknej pogody trochę trudności sprawiał nam przejazd groblą między stawami z powodu kałuż i błota po ostatnich deszczach.
Dopiero droga po tamie Jeziora Goczałkowickiego pozwalała na pełną swobodę poruszania się.
Leśny postój na końcu tamy.
Miejsce na drobną biesiadę znaleźliśmy dopiero w Goczałkowicach jadąc w kierunku Pszczyny.
Stamtąd już niedaleko do przystanku kolejowego na którym wsiedliśmy w drogę powrotną, witając się z wielkim aplauzem z plecaczkiem dostarczonym przez obsługę pociągu.
Tym razem pojechaliśmy z rowerami do Zwardonia w składzie sześcioosobowym. Ilość rowerów w pociągu sprawiała nieco problemów.
Wsiadamy na rowery i jedziemy w górę.
Dość stromo. Mieliśmy do pokonania ponad 100 metrów przewyższenia.
Pierwszy krótki odpoczynek przy starym, nieczynnym schronisku PTTK.
Już na szczycie. Odpoczynek przy Pensjonacie Na Beskidku.
A dalej już tylko z górki. Zjeżdżamy do Soli.
Po drodze piękne widoki.
W Soli zatrzymaliśmy się w tężni solankowej.
Skorzystaliśmy z uprzejmości właściciela tężni, który szczegółowo poopowiadał nam o składzie i szczególnych właściwościach leczniczych tamtejszej wody solankowej.
Potem ciągle w dół, zjechaliśmy do Rajczy, a stamtąd już ścieżkami rowerowymi powrót do Żywca. W sumie przejechaliśmy ponad 40 km.

Copyright © 2012 Żywiecki Uniwersytet 3 Wieku.

Wszelkie prawa zastrzeżone.