Tym razem pojechaliśmy znaną nam trasą w szustkę. Agata dołączyła po drodze. Pogoda dopisała choć rano było zimno.To już przy źródełku w dolinie Zimnika. Po drodze nie było czsu na robienie zdjęć. Za to w drodze powrotnej zahaczyliśmy na kawę w hotelu Zimnik.